muzyka
Cały dzień leżałam w łóżku, na zmianę płacząc albo śpiąc. Pewnie spędziłabym w ten sposób jeszcze kilka godzin, ale była już 16 i mój brzuch zaczął wydawać niekontrolowane dźwięki. Zgłodniałam, nie jadłam nic odkąd tu się znalazłam, a wiec już drugi dzień. Przez cały ten czas Christian ani razu nawet nie sprawdził czy żyję. Był aż tak pewny, że nie potrafiłabym się poddać? Czy on w ogóle jest w domu?
Cały dzień leżałam w łóżku, na zmianę płacząc albo śpiąc. Pewnie spędziłabym w ten sposób jeszcze kilka godzin, ale była już 16 i mój brzuch zaczął wydawać niekontrolowane dźwięki. Zgłodniałam, nie jadłam nic odkąd tu się znalazłam, a wiec już drugi dzień. Przez cały ten czas Christian ani razu nawet nie sprawdził czy żyję. Był aż tak pewny, że nie potrafiłabym się poddać? Czy on w ogóle jest w domu?
Ponownie zaburczało mi w brzuchu.
-Dobra Sky - zaczęłam mówić do siebie - obiecałaś sobie, że przeżyjesz, a żeby tego dokonać trzeba przyjmować jakiś pokarm.
Podniosłam głowę z przemoczonej poduszki, wstałam z łóżka i postanowiłam wyruszyć na małe kanapkowe polowanie. Najdelikatniej jak tylko potrafiłam, przekręciłam gałkę i uchyliłam drzwi na centymetr, by sprawdzić czy teren jest czysty. Nikogo nie widziałam, zaczęłam nadsłuchiwać. Nic, zupełna cisza, droga wolna.
Na palcach przeszłam przez korytarz wyłożony brązowym dywanem i znalazłam kuchnię. Podobnie jak reszta domu była bardzo nowoczesna i przytulna. Ciemne ściany, białe meble z przeszklonymi szafkami i wyspa służąca chyba jako stół na środku pomieszczenia. W prawym rogu od strony wejścia stała lodówka. BINGO! Otworzyłam ją i aż rozdziawiłam usta, gdy zobaczyłam ten przepych. Takich składników w życiu nawet na oczy nie widziałam. Cóż, przynajmniej się najem.
Zaczęłam wybierać coraz to apetyczniej wyglądające rzeczy, gdy...
-Proszę, proszę ktoś tu nam zgłodniał. - ...usłyszałam ten drwiący ton głosu i z prędkością światła zamknęłam lodówkę pozostawiając w niej wszystkie smakołyki. Stałam do niego plecami i bałam się odwrócić. Mój oddech przyśpieszył, a ręce oparte o uchwyt lodówki zaczęły drżeć.
Wystraszona przełknęłam głośno ślinę.
Christian powoli, krok za krokiem, zmierzał w moim kierunku. Był teraz tuż za mną, poczułam jak kładzie mi dłoń na ramieniu. Miałam wrażenie, że w miejscu zetknięcia się naszych ciał przepływa prąd.
-Pozwól, że ja coś ci przyrządzę.
Uniosłam nieco głowę na dźwięk jego słów. Ten facet nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Powoli odwróciłam się i spojrzałam na niego. Był uśmiechnięty, a jego ostre zazwyczaj rysy złagodniały.
-Przysięgam, że nie będę starał się ciebie otruć. - Powiedział po czym puścił do mnie oczko. Mrugnęłam zszokowana kilka razy. Świetnie, mam omamy z głodu, prawda? - Zaufaj mi, jestem świetnym kucharzem.
,,Zaufaj mi" - mamy zwycięzcę w kategorii kawał roku – pomyślałam i na szczęście ugryzłam się w język zanim te słowa wypadły mi z ust.
Zacisnął mocniej dłoń, która nadal znajdowała się na moim ramieniu i poprowadził mnie na jedno z krzeseł stojących przy wyspie. Usiadłam powoli nadal trzęsąc się ze strachu przed nim.
-Język sobie odcięłaś? Zazwyczaj nie możesz zamilknąć. Chyba cię trochę onieśmielam, co nie?
-Bardzo śmieszne. - Powiedziałam niepewnie, patrząc jak Christian śmieje się ze mnie. Był bardzo wyluzowany.
-Cholera, jednak potrafisz mówić, szkoda. - No dobra, to mu akurat wyszło. Uśmiechnęłam się i cichutko zaśmiałam. - Wiesz, że masz słodkie dołeczki w policzkach gdy się śmiejesz?
Natychmiast zamilkłam. Dlaczego on tak na mnie działa? Jednego dnia go nienawidzę, mam ochotę zabić i uciec, a drugiego mam wrażenie jakbyśmy byli starymi, dobrymi przyjaciółmi.
ON UDAJE! - Podpowiadało mi sumienie. - SPRAWI, ŻE POCZUJESZ SIĘ SWOBODNIE I ZAATAKUJE.
Muszę się wziąć w garść.
-Na co masz ochotę? Mów śmiało, wiem że jesteś wegetarianką więc co powiesz na sałatkę ważywną z jakimś dobrym sosem?
-Tak, bardzo chętnie. - Powiedziałam i odwzajemniłam jego uśmiech.
Christian podszedł do lodówki i po kolei wyciągał z niej składniki. Miałam okazję by z bezpiecznej odległości przyglądnąć się jego zwinnym ruchom i wyglądowi. Dzisiaj miał na sobie czarny dopasowany T-shirt, który podkreślał jego umięśnioną sylwetkę oraz sexownie na nim wygladające jasne jeansy. Włosy jak zawsze ułożone w pasujacy do niego artystyczny nieład. Cholera... spojrzałam teraz na swój strój. W tedy, gdy pobiegłam pod szkołę miałam na sobie spodnie dresowe i zwykły, nieco rozciagnięty podkoszulek. Niestety teraz T-shirt był przemoczony łzami, a spodnie chyba utytłane ziemią. Przydałby mi się także prysznic. Musiałam się tak zmasakrować gdy upadłam po uderzeniu Christiana. Zapiekł mnie policzek, doskonale to pamietam.
Podszedł teraz do palników i zaczął podsmażać warzywa na patelni. W kuchni uniósł się miły dla zmysłów zapach, a mój brzuch ponownie zaalarmował.
-Powiesz coś, czy tylko będziesz się gapić na mój zgrabny tyłek? - Mimo, że go nie widziałam wiedziałam, że szczerzy się teraz w zwycięskim uśmiechu.
-Masz sporą plamę na lewym pośladku. - Zażartowałam, a Christian chyba mi uwierzył, bo gwałtownie zaczął się wykręcać by spojrzeć na miejsce, które mu wskazałam. Wiedząc już, że żartowałam zerknął na mnie wściekłym wzrokiem. Ups... chyba trochę przegięłam. Patrzył na mnie nieprzerwanie, a ja przygryzłam nieco wargi i spojrzałam na jego usta, których kąciki uniosły się. Zaczęliśmy się razem śmiać, miałam wrażenie, że znamy się od zawsze. Prawda niestety jest inna...
Nie chciałam znowu tkwić w niezręcznej ciszy, wiec zapytałam:
-Do kogo należy ten dom? I o co chodzi z jego zewnętrznym wyglądem?
Christian przerwał na ułamek sekundy krojenie papryki, zastanowił się i powiedział:
-Budynek jest chroniony urokiem, wykonanym przez mojego kuzyna. Nie chcemy by jacyś obcy się tu pałetali, więc sprawiamy by wygladał na dawno opuszczony. Ludzie boją się tu podchodzić. Okolica wygląda trochę jak z horroru, nie uważasz? Tak na prawdę, to ten dom jest nowiutki, wybudowany jakieś dwa lata temu.
-Rozumiem, - powiedziałam, chociarz wydawało mi się to trochę bez sensu. Chyba nigdy do końca nie zrozumiem ich intencji. - a ten twój kuzyn, gdzie on teraz jest?
-Tomas? Obecnie chyba gdzieś we Francji. Wybrali się ze swoją żoną na długi miesiąc miodowy.
O, no proszę, ktoś z jego rodziny jednak ma serce, które można pokochać.
-Czy on też jest.... no wiesz...
-Upadłym aniołem? Tak jest, bycie aniołem zapisane jest w genach, tacy się już urodziliśmy. Jego dziewczyna Nora jest człowiekiem. Poznali się jakieś trzy lata temu, na początku świetnie się im układało jednak tylko do momentu wyznania prawdy. Dziewczyna na dźwiek słów ,,upadły anioł" zaczynała panikować, bała się Tomasa i próbowała nawet popełnić samobójstwo, gdy on starał się kiedyś do niej zbliżyć. Był załamany, bardzo ją kochał, a ona nie chciała na niego patrzeć. - Przerwał na moment by spojrzeć na mnie. Słuchałam jego słów jak zaklęta.
-Nie mógł jej zahipnotyzować?
-Owszem mógł, ale obiecał sobie kiedyś, że nigdy nie będzie manipulował osobą którą kocha, a mój brat ma honor i obietnicy nigdy nie łamie.
-Co było dalej?
-Po kilku miesiącach rozłąki Nora zrozumiała, że kocha go bez względu na wszystko, spotkali się i już nie rozstali.
-Człowiek z upadłym aniołem? - powiedziałam zaskoczona.
-Nie do końca, Nora powiedziała, że chce Przemiany po ich ślubie. Sądzę, że nie bedzie ci dane spotkać jej w ludzkiej postaci.
Historia jak z babskiego romansidła... piękna i bestia, razem. Mozna było się tego spodziewać. Miedzy mną, a Christianem ponownie przebiegła ta dziwna energia, która nas do siebie przyciągała. Tym razem chyba poczuliśmy to obydwoje bo Christian w zamyśleniu zmarszczył brwi i wrócił do gotowania.
Po kolejnych pięciu minutach milczenia postawił przede mną talerz z apetycznie wyglądającą sałatką, a po następnych dwudziestu mój brzuch był już pełny.
-Dziękuję. – Powiedziałam do siedzącego na przeciw mnie chłopaka.- To było pyszne.
-Nie ma sprawy. - Kurcze, bardzo lubię taką wersję Christiana. Dlaczego nie moze być taki zawsze? Te jego zmiany nastroju kiedyś doprowadzą mnie do depresji.
-Christianie, co będzie jeśli policja mnie znajdzie? - Zaczęłam niepewnie.- W swoim pokoju zostawiłam niezły bałagan i sądzę, że wszyscy będą podejrzewać porwanie. Prędzej czy później tu dotrą.
-Spokojnie zadbałem o to.
-Jak to? - Powiedziałam zaskoczona.
-Posłuchaj mnie Sky, twoja mama i brat... oni już cie nie pamiętają. Byłem tej nocy w twoim domu i dzięki hipnozie wymazałem wszystkie ich wspomnienia związane z tobą.
Co?!
-Nie masz już do kogo wracać i nikt cie nie będzie szukał. Dla nich nigdy nie istniałaś.
**************************
Cześć wszystkim :)
Chciałam się z Wami podzielić moimi obawami, mianowicie: porównując aktywność pod rozdziałem 9 a 10 nieco się zmartwiłam. Nie przypadł Wam do gustu ostatni fragment? Jeśli tak było to proszę byście pisali mi w komentarzach swoje uwagi, ponieważ liczą się dla mnie każde wskazówki. Jest to mój pierwszy blog, pierwsze opowiadanie i wgl...
Dobra nie bd się już rozpisywać, rozumiecie o ci mi chodzi xD
A! i z całego serca dziękuję moim stałym czytelnikom, którzy zawsze szepną mi ciepłe słówka <3
Pozdrawiam,
/Olgi Ta



