Siedziałam
na tylnim siedzeniu jego samochodu. Jechaliśmy już dobrą godzinę,
nie miałam pojęcia gdzie jesteśmy. Przez łzy w oczach
wpatrywałam się w szybko mijające nas drzewa.
Cała drogę
Christian nie odezwał się do mnie ani słowem. Może to i dobrze,
ale miałam prawo wiedzieć dokąd jedziemy. Przeniosłam wzrok na
niego, teraz w chwili spokoju mogłam się mu chociaż trochę
przyglądnąć, a przynajmniej tej jego części, którą można było
dostrzec miedzy zagłówkiem a oparciem siedzenia.
Miał na
sobie czarny podkoszulek na szerokich ramiączkach, wiec w ciszy
mogłam podziwiać jego szerokie ramiona. Był bardzo dobrze zbudowany
co oczywiście przekładało się na niezwykłą siłę.
Poruszył się, żeby włączyć radio. Długą ciszę przerwała piosenka ,,Stay with me" Sama Smith'a. Piękne, powolne nuty zaczęły rozpływać się w przestrzeni. Christian wrócił do pozycji, w której trzymał kierownicę obiema rękami. Z jednego ramienia ramiączko nieco mu się obsunęło i zauważyłam coś dziwnego, co zdawało się przebiegać przez całą długość jego pleców. Na początku sądziłam, że to jakiś tatuaż, ale przyjrzawszy się lepiej okazało się, że jest to paskudna blizna, po na pewno głębokiej ranie. Zrobiłam wielkie oczy. Ciekawe co się stało, czy to jakaś pamiątka po wydarzeniach z dzieciństwa?
Poruszył się, żeby włączyć radio. Długą ciszę przerwała piosenka ,,Stay with me" Sama Smith'a. Piękne, powolne nuty zaczęły rozpływać się w przestrzeni. Christian wrócił do pozycji, w której trzymał kierownicę obiema rękami. Z jednego ramienia ramiączko nieco mu się obsunęło i zauważyłam coś dziwnego, co zdawało się przebiegać przez całą długość jego pleców. Na początku sądziłam, że to jakiś tatuaż, ale przyjrzawszy się lepiej okazało się, że jest to paskudna blizna, po na pewno głębokiej ranie. Zrobiłam wielkie oczy. Ciekawe co się stało, czy to jakaś pamiątka po wydarzeniach z dzieciństwa?
Z każdą
sekundą, w której przyglądałam się fakturze wgłębień i
wybrzuszeń na jego skórze, coraz bardziej mnie to przyciągało. Nie
potrafię opisać tego uczucia. Podniosłam związane ręce i zaczęłam
je wyciągać w kierunku biegnących w dół szram. Nie wiem czemu to
robiłam, miałam wrażenie, że w momencie, w którym jej dotknę,
otrzymam odpowiedzi na wszystkie dręczące mnie pytania. Moje dłonie
od skóry Christiana dzielił już centymetr, gdy nagle pochylił się
przez co jego plecy przestały być w moim zasięgu. Popatrzyłam do
lusterka wstecznego i widząc zimne, przeszywające mnie spojrzenie
Christiana natychmiast się opanowałam. Co ja w ogóle chciałam
zrobić? Ostatnio zadziwiam sama siebie.
-Nie
zapędziłaś się zbytnio? - Burknął na mnie wściekłym głosem. -
Nigdy nie dotykaj moich blizn, rozumiesz?! Naucz się trzymać ręce
przy sobie bo inaczej je połamię.
Przyglądałam
się odbiciu jego oczu w lusterku. Nie zrobiłby tego, prawda?!
Prawda?
Z każdą
chwilą coraz bardziej wątpiłam w to, czy ten psychopata da mi żyć.
Musiałam uzyskać od niego jakieś odpowiedzi. W końcu po dwóch już
godzinach milczenia, słabym, przerywanym głosem powiedziałam:
-Co
zamierzasz ze mną zrobić? - Słysząc moje pytanie zaczął się
cicho śmiać
-Mówiłem ci
już, że wszystko zależy od ciebie. Jeśli tak łapczywie chcesz
zaspokoić ciekawość to powiem ci, że za jakieś piętnaście
minut dojedziemy do twojego nowego domu, wiezienia, azylu... nazwij
to jak chcesz. Mam tam już czekający na ciebie od kilku dni pokój,
w którym spokojnie usiądziesz, ja zrobię nam ciepłej herbatki a
potem odpowiem na dręczące cię pytania. Pasuje?
W odpowiedzi
pokiwałam głową. Pominę już, że na dźwięk słów ,,czekający
na ciebię od kilku dni pokój" moje serce stanęło, wyskoczyło
z piersi i powoli umiera teraz leżąc na siedzeniu obok mnie.
Miałam
jeszcze kilka chwil, żeby przemyśleć to, w jaki sposób moi bliscy
dowiedzą się o tym wszystkim. Biorąc pod uwagę fakt, że mój
pokój po histerii (którą wyprawiłam po dowiedzeniu się o śmierci
Christiana), wygląda jak po napaści, policja pewnie stwierdzi, że
ktoś się wkradł do naszego domu, by go okraść. Powiedzą, ze
byłam w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze.
-Jesteśmy na
miejscu. - Wyrwał mnie z zamyślenia.
Wyjrzałam
przez okno samochodu. Staliśmy na parkingu przy jednym z
bliźniaczych domów. Był dosyć mały i wyglądał na opuszczony.
Ogród był niezadbany, na ganku leżało pełno starych doniczek,
miotła i różnego rodzaju narzędzia budowlane. Okna były zabite
deskami, a drewniana brama wjazdowa była złamana w kilku miejscach
i jej fragmenty leżały porozrzucane na trawniku.
Christian wysiadł właśnie z samochodu i podszedł by otworzyć mi drzwi.
Złapał mnie za związane z przodu ręce i pociągnął, pomagając mi w ten sposób wstać. Stałam w miejscu i nie wiedziałam co
dalej. Zamurowało mnie.
-Spokojnie-
powiedział Christian – będzie dobrze, pamiętaj wszystko w twoich
rękach.
Rety cóż za
miła odmiana mojego oprawcy. Wziął mnie znowu za ręce i
poprowadził przez chodnik i po schody prowadzące do drzwi.
Christian zaczął szukać w kieszeniach kluczy a ja uświadomiłam
sobie, że zaraz przekroczę próg tego domu i nie mam pojęcia co się
dalej będzie ze mną działo.
Przekraczam
ramę drzwi z nadzieją, że kiedyś jeszcze zobaczę moją mamę,
John'a i Nicol.
Stoję za
progiem i mam wrażenie, że teleportowałam się w zupełnie inną
czasoprzestrzeń. Dom wewnątrz jest czysty, zadbany i bardzo
nowoczesny. Jestem w szoku. Wciągnęłam nosem powietrze i poczułam
mocny zapach lawendy zmieszanej z wanilią. Popatrzyłam zdumiona na
Christiana, a on tylko się uśmiechnął. Poprowadził mnie przez
krótki korytarz, po drodze mijaliśmy ogromny salon, w którym stała rozłożysta sofa z
czerwonej skóry. Czy to jest jakiś sen?! Komuś bardzo zależało,
żeby ten dom na zewnątrz wyglądał na opuszczony.
Stanęliśmy
teraz przed zamkniętymi drzwiami. Smutnym wzrokiem spojrzałam na
Christiana.
-Czy to
tutaj? - zapytałam.
-Tak, mam
nadzieję, że ci się spodoba. - Co? Rety, on potrafi być miły?
Pewnie to tylko pozory, muszę być czujna, nie wiadomo kiedy zły,
władczy oprawca powróci.
Powoli
przekręca gałkę przy drzwiach i lekko je uchyla. Gestem ręki
pokazuje mi, że mogę wejść pierwsza. Popycham nogą drzwi by
otworzyć je na oścież i po raz kolejny dzisiaj, zabrakło mi słów.
Stałam przed
pokojem jak z baśni. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to ogromne,
wysokie, fioletowe łóżko z filarami, wokół których były
oplecione lampki, a nad puchową pościelą wisiał rozpięty
baldachim o lawendowym kolorze. Obok stała szafa zrobiona na moje
oko z mahoniu i z tego samego drewna biurko, na którym stało radio.
-Czy to mój
pokój?
-Tak, podoba
ci się?
-Jest
niesamowity!- weszłam do pokoju i pierwsze oczywiście co zrobiłam
to skoczyłam na łóżko. Okazało się niezwykle wygodne, mogłabym
spędzić w nim lata. Usiadłam na jego krawędzi i spojrzałam na
patrzącego się na mnie, uśmiechniętego Christiana. O co chodzi
skąd ta zmiana charakteru? Nic już teraz nie trzyma się całości.
Podszedł
powoli i stanął nade mną. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął z
niego... scyzoryk. Zamarłam. Zaczęłam szybko odsuwać się od
niego, co on chciał mi zrobić?!
-Spokojnie,
nie bój się. Daj mi sobie pomóc. - wskazał drugą ręką na moje
nadal związane dłonie. Zupełnie o nich zapomniałam. Wyciągnęłam ku
niemu ręce, a on kilkoma szybkimi ruchami przeciął więzy. Zaczęłam
rozmasowywać nadgarstki, odbiły się na nich czerwone ślady po
sznurze. Zrobiłam skrzywioną minę.
-Przepraszam
za to. - Popatrzyłam na niego i wydawał się na prawdę zasmucony
faktem, że stała mi się krzywda.
-Czy jesteś
tą samą osobą, która pół godziny temu powiedziała, że połamie
mi ręce? - Zaśmiał się.
-Tak to ja.
Wbrew pozorom potrafię być miły i troskliwy. Jeśli będziesz robiła
to co chce, będziemy żyć w zgodzie. - uśmiechnęłam się do niego,
zapaliło się dla mnie światełko nadziei. - A teraz, domyślam się,
że masz kilka pytań, zadawaj je a ja w trakcie będę po kolei
tłumaczyć.
-Dobrze,
zacznijmy wiec...*********
Tak, wiem xD zabijecie mnie za zakończenie, sorki z góry :D
Mam do was prośbę, moje drogie czytelniczki i czytelnicy. :)
Jak się domyślacie w następnej części będzie wiele wyjaśnień. Rozdział już jest gotowy, jednakże zastanawiałam się, czy wytłumaczyłam w nim wszystko co mogłam wytłumaczyć.
Zadanie domowe dla was: Jakie pytanie zadalibyście Christianowi na miejscu Sky? Co najbardziej was dręczy? :)
Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Polecajcie znajomym, komentujcie, obserwujcie!
Kocham,
Pozdrawiam
/Olgi Ta

