środa, 12 listopada 2014

Rozdział 6


tik - tak
tik - tak
tik - tak
tik - tak

      Zegar nieubłaganie odmierzał czas, który pozostał do końca tego dnia. Była 18, moja mama niedługo powinna przyjechać do domu po meczu John'a. Nie mogą zobaczyć mnie zapłakanej i spanikowanej. 
          - Ten artykuł nie dotyczył jego, to był ktoś inny. - mówię do siebie. Wstaję z łóżka, sprzątam leżące wokoło mokre chusteczki i schodzę do kuchni by przygotować kolację dla rodzinki. Przynajmniej na trochę zajmę myśli...
          
        Tosty właśnie się upiekły gdy na podjazd dojechał nasz samochód. John wyskoczył z niego energicznie i pobiegł pod drzwi. Świetnie, pewnie wygrali mecz.
           - Sky!!!! - zaczął od progu krzyczeć mój młodszy braciszek. - Strzeliłem dzisiaj dwa gole!
          -Gratulacje. Jestem z ciebie dumna, głodny? - pokazałam na jego ulubioną przekąskę i aż mu się oczy zaświeciły. - Smacznego, ale najpierw umyj ręce. - Natychmiast pobiegł do łazienki.
           -Cześć kochanie. - powiedziała mama ze śmiechem na ustach. Spojrzała na moje podpuchnięte od płaczu oczy i chyba się zaniepokoiła. - Czy coś się stało? - Przed nią nie dało się niczego ukryć, dobrze o tym wiem. 
       -Nic takiego, oglądałam dramat i na końcu się popłakałam. - uśmiechnęłam się na potwierdzenie, że wszytko jest okay.
         - Na pewno? Skarbie, wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć, prawda? - Ta jej wkurzająca nadopiekuńczość. 
         - Tak. - powiedziałam przez nieco zaciśnięte zęby, co dało jej do myślenia. Spojrzałyśmy na siebie, po czym odpuściła. - Jesteś może głodna?


***


        Kolejnego dnia obudził mnie budzik, grający zawsze tą samą piosenkę: ,,Run to the hills". Chyba po raz pierwszy ten kawałek zadziałał ma mnie negatywnie, trzeba będzie go wreszcie zmienić. Wstałam z łóżka, zrobiłam standardową serię przeciągnięć, aby obudzić mięśnie i na palcach (by nie obudzić Johna) poszłam do łazienki. 
       Oczywiście wyglądałam jak siedem nieszczęść. Jeszcze parę tygodni temu pewnie w ogóle bym sie tym nie przejęła, ale myśl, że będę dzisiaj miała lekcję z Christianem jednocześnie przeraziła mnie i nakłoniła do wykonania makijażu i bardzo dokładnego rozczesania włosów. 


       Drogę do szkoły pokonałam całkiem sprawnie, bez żadnych praktycznie kłopotów. Dochodząc pod budynek miałam jeszcze 30 minut do początku pierwszej lekcji. Postanowiłam wyciągnąć książkę do biologii i udawać, że się uczę na wypadek niechcianych i skorych do rozmowy przechodniów.

       Usłyszałam jakiś szelest. Podniosłam głowę znad książki i zaczęłam obserwować. Ktoś chyba stał za rogiem korytarza. Nie wydając żadnego dźwięku wstałam z ławki, na której siedziałam i zaczęłam po cichu podchodzić do tej osoby. Będąc coraz bliżej mogłam usłyszeć już jej przyspieszony oddech. 


      -Buuuuuuuu! - wyszłam z siebie i stanęłam obok. Nicole widząc moją przestraszoną minę zaczęła śmiać się ze mnie. W końcu opanowałam się i razem rechotałyśmy na środku korytarza.

      -Cholera jasna, kochana błagam cie. NIGDY WIĘCEJ TEGO NIE RÓB! - krzyknęłam jej prosto do ucha w ramach rewanżu. 
      -Ha! okay. Niech ci świeci. - uśmiechnęła się do mnie - Co tam u ciebie koleżanko?
 
     Czar zapomnienia prysnął w jednej chwili. Może stwierdzicie, że za bardzo histeryzuję,ale łzy stanęły mi w oczach na wspomnienie ostatnich dni. 
       -O boże! Sky! Co się stało?! 
       -Nic, nic. - rozkleiłam się. Nicole przestała pytać, przytuliła mnie tylko i wreszcie od kilku dni poczułam się na swój sposób bezpieczna. 
      -No już otrzyj te łzy. - uśmiechnęła się i rękawem swojej koszulki,złapała płynące po moich policzkach słone krople. - Jeśli to o chłopaka chodzi to pamiętaj, że oni wszyscy są dupkami i nie warto za nich płakać. - Ah, Nicole, gdybyś ty tylko wiedziała.... 


     Pierwsze osoby zaczęły przychodzić do szkoły. Przestałam płakać i przyjęłam bojowy, pozytywny wyraz twarzy. Zadziwiające jak człowiek zmienia się w zależności od otoczenia. 

     Dzwonek wezwał już nas na lekcje. Pierwsza była biologia - moja godzina sądu. Czy Hopeless usiądzie ze mną? Szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że to zrobi.


      -Witam droga młodzieży. - Rozpoczął lekcje pan Carter. - Mam wam do przekazania smutne wiadomości.

      Zanim nauczyciel zdążył nam powiedzieć o co chodzi, patrzę na puste krzesło obok mnie. Może się spóźni - mówię do siebie w myślach. W tym momencie mój telefon wibruje na znak przychodzącej wiadomości. Po kryjomu odblokowuję ekran i czytam treść SMS:



BĄDŹ POD SZKOŁĄ O 20.00


   Serio? A podpisać się to nie łaska? Ukradkiem pokazuję Nicole mój telefon w niemym pytaniu, czy to ona do mnie napisała. Kiwa głową zaprzeczająco. Okay, w takim razie to pewnie pomyłka. Usuwam wiadomość bez wahania i wracam do słuchania pana Cartera, który zaczął się dziwnie zachowywać. Oparł się załamany o biurko. Rety, jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie. Odchodzi z posady? Eee, nie możliwe, jest za młody. Zaczyna mówić a cała klasa wstrzymuje oddech.
       
      -Wasz kolega z klasy, Christian High... zginął wczoraj wieczorem w wypadku samochodowym.

(...) O nie. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć wszystkim ^^ tak jak obiecywałam rozdział dłuższy od wcześniejszych :)
Obowiązkowo piszcie co sądzicie! ;)
/Olgi Ta




7 komentarzy:

  1. W tm właśnie momencie wydałam karę śmierci na nasza kochana autorkę- Olgę! Jak mogłaś mi to zrobić?! Policzymy się jutro w szkole i za 5 sekund na facebook'u!

    OGŁOSZENIE dla czytelników:
    następnego rozdziału nie będzie, gdyż jutro w godzinach porannych autorka zginie z rąk moich.
    koniec ogłoszenia
    :*
    Ka$ka

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam to samo zrobić co Ka$ka.
    Wracając do rozdziału: JAK MOGŁAŚ!!!!!! przynajmniej rozdział dłuższ. JAK MOGŁAŚ!!!!!!!! czekam na nexta jeżeli przeżyjesz xDDD. życzę dużo weny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki wielkie ^^ jeszcze żyje i niedługo wprowadzę w życie moje nikczemne plany buahahahah :D dzieki jeszcze raz na regularną obserwacje :)

      Usuń
    2. niestety mój czyn został odroczony ponieważ zapowiedziano kartkówkę z angielskiego, a jakoś w szkole trzeba przeżyć :D ale Oluś uważaj xD
      Ka$ka

      Usuń
    3. TYYYYYYYYYY!!!!!!!!! JESTEM KU*WA OLGA NIE OLUSIA! CO TO WGL ZA ZDROBNIENIE?? POLICZYMY SIE W SZKOLE. BĘDZIE STARCIE TYTANÓW xD

      Usuń
    4. przepraszam, miało być OLGUŚ tylko mądra Kaśka ma klawiaturę do bani XD
      Ka$ka

      Usuń
    5. wybaczam xD koniec spamu :D

      Usuń