Czytajcie, komentujcie, obserwujcie <3
muzyka
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zakręciło mi sie w głowie. Chyba sie przesłyszałam prawda!? To niemożliwe! Cała sala wiruje, brakuje mi powietrza. Co się przed sekundą wydarzyło? Co z Christianem?!
***
-Halo! Słyszysz mnie? - obudziło mnie ostre światło pochodzące z jakiegoś przedmiotu w rękach pani pielęgniarki.
-Mmm co się stało? - powiedziałam niepewnym, złamanym głosem. Zabierz to sprzed moich oczu!
-Przez nagły przypływ emocji zemdlałaś, twój nauczyciel powiedział mi co się stało. Bardzo mi przykro, musiał cię coś łączyć z tym chłopakiem.
-Tak - powiedziałam zanim pomyślałam - yyyy to znaczy nie, praktycznie się nie znaliśmy.
Kobieta popatrzyła na mnie z przymrużonym spojrzeniem, ale nie pytała dalej.
-Powinnaś iść do domu, odpocząć, ma kto po ciebie przyjechać?
-Nie, ale dziękuję za troskę, mam niedaleko, przejdę się. - uśmiechnęłam się najzdrowiej jak tylko potrafiłam i chyba podziałało.
-No dobrze, w takim razie możesz już iść, wypiszę ci zwolnienie z lekcji. W razie ponownych zawrotów głowy po prostu usiądź i głęboko oddychaj.
-Dobrze, bardzo pani dziękuję za pomoc. - Pielęgniarka uśmiechnęła się do mnie w odpowiedzi. Zabrałam swój plecak, który leżał przy łóżku i bezszelestnie wyszłam z gabinetu.
Do domu miałam jakieś 10 minut. Pokonałam go w zupełnym bezprzemyśleniowym stanie, wyłączyłam się. Dopiero gdy już położyłam się w swoim ukochanym łóżku, dotarło do mnie to co się stało. Christian nie żyje. Jak na zawołanie z oczu popłynęły łzy pełne żalu. Nie wiem dlaczego, tak na to reaguję, ten chłopak, był potworem. Omal mnie nie zabił a ja płaczę z powodu jego śmierci?! To wszystko nie trzymało się całości, przez co jeszcze bardziej czułam mętlik i chaos w głowie.
,,(...)dowodu na istnienie kogoś piękniejszego od ciebie" - przypomniały mi się jego słowa z naszego pierwszego spotkania na dyskotece szkolnej.
,,Kim ty do cholery jesteś" - zapytałam go po zobaczeniu jego niekompletnych akt. Do dzisiaj nie wiem o co chodziło i jeszcze ten artykuł o zaginionym dziecku.
Teraz łzy zaczęły płynąć mi strumieniami. Wstałam z łóżka, i zaczęłam chodzić po pokoju by rozładować emocje. Ten natłok mysli mnie dobijał. Wzięłam poduszkę i zaczęłam uderzać nią mocno o ścianę. Chwyciłam światełka wiszące dla ozdoby nad moim łóżkiem i jednym ruchem je zerwałam. Przeszłam teraz do szafy, krzycząc i płacząc wyrzucałam wszystkie ubrania z półek. Brałam je potem w garść i uderzałam pięścią o podłogę. Siedząc na kolanach zwinęłam się w kłębek i po kolejnych minutach rozpaczy... uspokoiłam się. Leżałam na ziemi i wpatrywałam się w kant łóżka. Spędziłabym pewnie w takiej pozycji kilka godzin, ale nagle wystraszył mnie dźwięk nadchodzącego połączenia.
Wstałam aby odebrać i w momencie gdy chciałam nacisnąć zieloną słuchawkę, rozmowa została przerwana. Spoglądam na rejestr połączeń i sprawdzam ostatni numer na liście. Ja znam ten numer. To jest ten sam, który napisał mi SMS. Właśnie! Patrzę na zegarek. Jest 19.36.
-Tak - powiedziałam zanim pomyślałam - yyyy to znaczy nie, praktycznie się nie znaliśmy.
Kobieta popatrzyła na mnie z przymrużonym spojrzeniem, ale nie pytała dalej.
-Powinnaś iść do domu, odpocząć, ma kto po ciebie przyjechać?
-Nie, ale dziękuję za troskę, mam niedaleko, przejdę się. - uśmiechnęłam się najzdrowiej jak tylko potrafiłam i chyba podziałało.
-No dobrze, w takim razie możesz już iść, wypiszę ci zwolnienie z lekcji. W razie ponownych zawrotów głowy po prostu usiądź i głęboko oddychaj.
-Dobrze, bardzo pani dziękuję za pomoc. - Pielęgniarka uśmiechnęła się do mnie w odpowiedzi. Zabrałam swój plecak, który leżał przy łóżku i bezszelestnie wyszłam z gabinetu.
Do domu miałam jakieś 10 minut. Pokonałam go w zupełnym bezprzemyśleniowym stanie, wyłączyłam się. Dopiero gdy już położyłam się w swoim ukochanym łóżku, dotarło do mnie to co się stało. Christian nie żyje. Jak na zawołanie z oczu popłynęły łzy pełne żalu. Nie wiem dlaczego, tak na to reaguję, ten chłopak, był potworem. Omal mnie nie zabił a ja płaczę z powodu jego śmierci?! To wszystko nie trzymało się całości, przez co jeszcze bardziej czułam mętlik i chaos w głowie.
,,(...)dowodu na istnienie kogoś piękniejszego od ciebie" - przypomniały mi się jego słowa z naszego pierwszego spotkania na dyskotece szkolnej.
,,Kim ty do cholery jesteś" - zapytałam go po zobaczeniu jego niekompletnych akt. Do dzisiaj nie wiem o co chodziło i jeszcze ten artykuł o zaginionym dziecku.
Teraz łzy zaczęły płynąć mi strumieniami. Wstałam z łóżka, i zaczęłam chodzić po pokoju by rozładować emocje. Ten natłok mysli mnie dobijał. Wzięłam poduszkę i zaczęłam uderzać nią mocno o ścianę. Chwyciłam światełka wiszące dla ozdoby nad moim łóżkiem i jednym ruchem je zerwałam. Przeszłam teraz do szafy, krzycząc i płacząc wyrzucałam wszystkie ubrania z półek. Brałam je potem w garść i uderzałam pięścią o podłogę. Siedząc na kolanach zwinęłam się w kłębek i po kolejnych minutach rozpaczy... uspokoiłam się. Leżałam na ziemi i wpatrywałam się w kant łóżka. Spędziłabym pewnie w takiej pozycji kilka godzin, ale nagle wystraszył mnie dźwięk nadchodzącego połączenia.
Wstałam aby odebrać i w momencie gdy chciałam nacisnąć zieloną słuchawkę, rozmowa została przerwana. Spoglądam na rejestr połączeń i sprawdzam ostatni numer na liście. Ja znam ten numer. To jest ten sam, który napisał mi SMS. Właśnie! Patrzę na zegarek. Jest 19.36.
***
Byłam już prawie pod szkołą. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby pójść sprawdzić kto napisał wtedy do mnie. Może to zwykła pomyłka?
O 19.58 siedzę pod wejściem do budynku i niecierpliwie wypatruję czy ktoś nie nadchodzi. Kręce cały czas głową to w lewo, to w prawo, ale zupełnie nikogo nie ma.
W tedy poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia i trzyma mnie za nie. Chciałam odwrócić spojrzenie w jego stronę i powiedzieć, że dam się nie straszy, ale nagle ta osoba mocno przycisnęła swoją dłoń do moich warg. Przerażona próbowałam krzyczeć, lecz na próżno. Miałam zaklejone usta.
Zaczęłam panikować, oprawca chwycił mnie z tyłu za nadgarstki i zaczął obwiązywać je czymś twardym. Próbowałam kopnąć go w nogę by się wyswobodzić, ale na próżno bo był znacznie silniejszy ode mnie. Myśl Sky, myśl! Co zrobić?! Szamotałam sie ze wszystkich sił, ale po każdym ruchu czułam tylko mocno uwierąjący mnie sznurek. Zaczęłam rozglądać się po ulicy, było zbyt ciemno żeby ktokolwiek mógł nas dostrzec. Straciłam nadzieję, poddałam się. Nie miałam już sił na walkę. Oprawca poczuł moją słabość i jednym energicznym ruchem przyciągną mnie do siebie. Przyłożył swoje usta do mojego ucha i szepcząc powiedział:
-Grzeczna dziewczynka. - Ja znałam ten głos! Christian (...)
O 19.58 siedzę pod wejściem do budynku i niecierpliwie wypatruję czy ktoś nie nadchodzi. Kręce cały czas głową to w lewo, to w prawo, ale zupełnie nikogo nie ma.
W tedy poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia i trzyma mnie za nie. Chciałam odwrócić spojrzenie w jego stronę i powiedzieć, że dam się nie straszy, ale nagle ta osoba mocno przycisnęła swoją dłoń do moich warg. Przerażona próbowałam krzyczeć, lecz na próżno. Miałam zaklejone usta.
Zaczęłam panikować, oprawca chwycił mnie z tyłu za nadgarstki i zaczął obwiązywać je czymś twardym. Próbowałam kopnąć go w nogę by się wyswobodzić, ale na próżno bo był znacznie silniejszy ode mnie. Myśl Sky, myśl! Co zrobić?! Szamotałam sie ze wszystkich sił, ale po każdym ruchu czułam tylko mocno uwierąjący mnie sznurek. Zaczęłam rozglądać się po ulicy, było zbyt ciemno żeby ktokolwiek mógł nas dostrzec. Straciłam nadzieję, poddałam się. Nie miałam już sił na walkę. Oprawca poczuł moją słabość i jednym energicznym ruchem przyciągną mnie do siebie. Przyłożył swoje usta do mojego ucha i szepcząc powiedział:
-Grzeczna dziewczynka. - Ja znałam ten głos! Christian (...)

Super.Ciekawe co się stanie.Czekam na nowy rozdział i życze weny do pisania.
OdpowiedzUsuńdzieki ^^ cieszę się, że moje wypociny się wam podobają :)
UsuńW takim momencie ? Zarty sobie stroisz ? Chcemy dluzsze rozdzialy i wiecej Christiana ! :)
OdpowiedzUsuńJestem nowa i trafilam tutaj przez przypadek, ale opowiadanie podoba mi sie... Zostane tutaj na dlugo.
Weny zycze :* :)
dzieki wielkie ^^ postaram sie nie zawieść :3 a o małą obecność Christiana już niedługo przestaniecie sie martwić xD
UsuńRozdział super, ale jak można było skończyć w takim momencie?!?!?!? policzymy się w szkole!!!
OdpowiedzUsuń:D
Ka$ka
Pfff ty zawsze mi grozisz, że policzymy sie w szkole a jakoś nadal żyję :D
UsuńJuż niedługo, Olguś już niedługo :D do zobaczenia na wycieczce :*
UsuńKa$ka
Ka$ka bez gróźb prosimy. xD
UsuńOlga powodzenia z Ka$ka na wycieczce. Miłej wycieczki życzę xD
Świetny rozdział! Serio w takim momencie?! Olga życzę Ci dużo weny!! Kocham♥
OdpowiedzUsuńDzięki Miszel :* musze konczyć w takich momentach żebyście miały ochotę tu znowu zaglądnąć :D jutro kolejny post ^^
OdpowiedzUsuń