Hejka moi mili :3 Na wstępie bardzo chciałam wam podziękować za aktywność widoczną pod każdym postem ^^ nawet nie wiecie jak te słowa cieszą :) dzięki nim naprawdę mam ochotę pisać, pisać i jeszcze raz pisać ;) dziękuję, że jesteście.
Serdecznie zapraszam na nowy rozdział!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Grzeczna dziewczynka - powtórzył Christian - nie będzie z tobą problemów, prawda?
Serdecznie zapraszam na nowy rozdział!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Grzeczna dziewczynka - powtórzył Christian - nie będzie z tobą problemów, prawda?
Nie odpowiadałam, mocnym szarpnięciem obrócił mnie tak, żebym mogła popatrzeć mu w oczy. To naprawdę był on! Wpatrywałam się w jego błękitne spojrzenie jak opętana. Chciałam zapytać się o co w tym wszystkim chodzi, ale w momencie gdy próbowałam otworzyć usta, przypomniałam sobie o krępującej mnie taśmie, przez którą mogłam wydawać tylko niezrozumiałe dźwięki. Patrzyłam na niego wściekłym spojrzeniem.
-Spokojnie Sky, jeśli zasłużysz i będziesz posłuszna to pozbędziemy się tego. - szelmowsko uśmiechną się do mnie, ta sytuacja wyraźnie go bawiła. Przysięgam, gdyby nie skrępowane ręce, na pewno przywaliłabym mu w twarz. - No już, idziemy stąd.
Ciągnął mnie w kierunku czarnego audi z przyciemnianymi szybami, które stało na parkingu szkoły. Dlaczego dopiero teraz je zauważyłam? Stopami starałam się stawiać jakikolwiek opór. Wszystko na próżno. Christian otwierał już tylne drzwi auta, kiedy zza rogu wybiegł jakiś postawny mężczyzna. Facet zauważył nas oraz moje skrępowane ręce. Patrzył na mnie wybawczym spojrzeniem. Poczułam, że on jest moją jedyną szansą na ratunek.
Ciągnął mnie w kierunku czarnego audi z przyciemnianymi szybami, które stało na parkingu szkoły. Dlaczego dopiero teraz je zauważyłam? Stopami starałam się stawiać jakikolwiek opór. Wszystko na próżno. Christian otwierał już tylne drzwi auta, kiedy zza rogu wybiegł jakiś postawny mężczyzna. Facet zauważył nas oraz moje skrępowane ręce. Patrzył na mnie wybawczym spojrzeniem. Poczułam, że on jest moją jedyną szansą na ratunek.
Christian w tym zamieszaniu stracił na chwilę kontrolę, poluzował zacisk swoich dłoni na moich zakneblowanych rękach na tyle, że potrafiłam obrócić się i kolanem wymierzyć mu mocnego kopniaka w krocze. Rety, nie wiedziałam, że mam tyle siły. Mój oprawca zaczął zwijać się z bólu i udało mi się całkowicie wyswobodzić z jego ramion. Z triumfalnym wyrazem twarzy podbiegłam do mojego wybawiciela.
-Nic ci nie jest? Zrobił ci coś złego?
Jednym szybkim ruchem oderwał mi taśmę przyklejoną do ust. Odetchnęłam mocno świeżym powietrzem.
-Nie, jest okay. Uciekajmy!
Mężczyzna wziął mnie za rękę i nawet nie zdążył zrobić kroku w kierunku przeciwnym do zwijającego się z bólu Christiana, gdy ten nagle pojawił się przed nami. Stanęłam jak wryta. Jak on to zrobił? Obróciłam się w drugą stronę, chłopak już stał przede mną. Co się dzieje? Teleportuje się, czy jak? Patrzyłam na niego z przerażeniem w oczach, a on tylko uśmiechnął się szyderczo tak jak wcześniej.
Tym razem moje ręce były wolne. Nie zastanawiając się długo (czego potem bardzo żałowałam) uderzyłam go w policzek. Moja ręka zapłonęła, auuu!! Ten cios bardziej zabolał mnie niż jego, lecz Christian spojrzał tylko na mnie, przyłożył lewą rękę do policzka, na którym tworzyło się czerwone odbicie mojej dłoni i zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować... oddał mi cios.
Pod wpływem siły wypływającej spod jego dłoni upadłam na ziemię. Zakręciło mi się lekko w głowie. Zajęło mi chwilę żeby się pozbierać, ale podniosłam sie lekko i poddańczo spojrzałam na patrzącego się teraz na nieznajomego mężczyznę Christiana.
- Nigdy nie widziałeś tego co tu się wydarzyło. Zapomnij o tym. Idź do domu. - Nie tracąc kontaktu wzrokowego mężczyzna minimalnie kiwną głową i po prostu odszedł. Moja jedyna szansa na ratunek, zostawiła mnie.
Przeniosłam wzrok ponownie na Christiana. Jak on to zrobił? Znają się? Nie to bez sensu. Co się przed chwilą wydarzyło?!
To był zły sen, co nie? Spokojnie Sky. Zaraz obudzisz się w swoim cieplutkim łóżku.
Zacisnęłam z całej siły powieki. Tak bardzo chciałam, żeby to okazało się być snem.
Otworzyłam oczy i nadal leżąc na ziemi, przez łzy spojrzałam na klęczącego teraz przede mną Christiana.
-Proszę, proszę. Ktoś tu był niegrzeczny, co mam teraz z tobą zrobić?
-Wypuść mnie. - Powiedziałam łamiącym się, pełnym pokory głosem. Spuściłam głowę i wpatrywałam się w jego dłonie, które teraz złożył jak do modlitwy.
-O nie, nie ma szans. Pytam się, jak mam cię ukarać za to co przed chwilą zrobiłaś.
Przerażona zaczęłam płakać, po co mi to wszytko było? Dlaczego w szkole go nie unikałam? Teraz już na wszystko za późno. Przed oczami widziałam mamę i brata, którzy płaczą gdy policja znajdzie moje martwe ciało w lesie. Byłam tego pewna, Christian nie pozwoli mi żyć, nie po tym co widziałam i co wiem.
Christian ponownie uderzył mnie w głowę. Wyobraziłam sobie słodkie brązowe oczy mojego brata i jego pyzate policzki. Śmiał się jak zwykle po wygranym meczu. Już nigdy miałabym nie usłyszeć tego pięknego dźwięku? O nie. Nie poddam się. Zrobię to dla niego, przeżyję.
-Wybacz, źle zrobiłam. - Powiedziałam i powolutku podniosłam głowę by spojrzeć ponownie w jego oczy. - Przyrzekam, że to się więcej nie powtórzy.
-Kara i tak cię za to spotka, poczekam jedynie na odpowiedni moment. Teraz chodź, pojedziemy w pewnie miejsce, gdzie spędzisz kolejne tygodnie, miesiące, może nawet lata.. Wszystko zależy od ciebie i od twojego oślego uporu. Mi się nigdzie nie śpieszy. Rozumiemy się?
Przełknęłam gulę tkwiącą w moim gardle i powiedziałam:
-Tak jest, co tylko zechcesz.
Mężczyzna wziął mnie za rękę i nawet nie zdążył zrobić kroku w kierunku przeciwnym do zwijającego się z bólu Christiana, gdy ten nagle pojawił się przed nami. Stanęłam jak wryta. Jak on to zrobił? Obróciłam się w drugą stronę, chłopak już stał przede mną. Co się dzieje? Teleportuje się, czy jak? Patrzyłam na niego z przerażeniem w oczach, a on tylko uśmiechnął się szyderczo tak jak wcześniej.
Tym razem moje ręce były wolne. Nie zastanawiając się długo (czego potem bardzo żałowałam) uderzyłam go w policzek. Moja ręka zapłonęła, auuu!! Ten cios bardziej zabolał mnie niż jego, lecz Christian spojrzał tylko na mnie, przyłożył lewą rękę do policzka, na którym tworzyło się czerwone odbicie mojej dłoni i zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować... oddał mi cios.
Pod wpływem siły wypływającej spod jego dłoni upadłam na ziemię. Zakręciło mi się lekko w głowie. Zajęło mi chwilę żeby się pozbierać, ale podniosłam sie lekko i poddańczo spojrzałam na patrzącego się teraz na nieznajomego mężczyznę Christiana.
- Nigdy nie widziałeś tego co tu się wydarzyło. Zapomnij o tym. Idź do domu. - Nie tracąc kontaktu wzrokowego mężczyzna minimalnie kiwną głową i po prostu odszedł. Moja jedyna szansa na ratunek, zostawiła mnie.
Przeniosłam wzrok ponownie na Christiana. Jak on to zrobił? Znają się? Nie to bez sensu. Co się przed chwilą wydarzyło?!
To był zły sen, co nie? Spokojnie Sky. Zaraz obudzisz się w swoim cieplutkim łóżku.
Zacisnęłam z całej siły powieki. Tak bardzo chciałam, żeby to okazało się być snem.
Otworzyłam oczy i nadal leżąc na ziemi, przez łzy spojrzałam na klęczącego teraz przede mną Christiana.
-Proszę, proszę. Ktoś tu był niegrzeczny, co mam teraz z tobą zrobić?
-Wypuść mnie. - Powiedziałam łamiącym się, pełnym pokory głosem. Spuściłam głowę i wpatrywałam się w jego dłonie, które teraz złożył jak do modlitwy.
-O nie, nie ma szans. Pytam się, jak mam cię ukarać za to co przed chwilą zrobiłaś.
Przerażona zaczęłam płakać, po co mi to wszytko było? Dlaczego w szkole go nie unikałam? Teraz już na wszystko za późno. Przed oczami widziałam mamę i brata, którzy płaczą gdy policja znajdzie moje martwe ciało w lesie. Byłam tego pewna, Christian nie pozwoli mi żyć, nie po tym co widziałam i co wiem.
Christian ponownie uderzył mnie w głowę. Wyobraziłam sobie słodkie brązowe oczy mojego brata i jego pyzate policzki. Śmiał się jak zwykle po wygranym meczu. Już nigdy miałabym nie usłyszeć tego pięknego dźwięku? O nie. Nie poddam się. Zrobię to dla niego, przeżyję.
-Wybacz, źle zrobiłam. - Powiedziałam i powolutku podniosłam głowę by spojrzeć ponownie w jego oczy. - Przyrzekam, że to się więcej nie powtórzy.
-Kara i tak cię za to spotka, poczekam jedynie na odpowiedni moment. Teraz chodź, pojedziemy w pewnie miejsce, gdzie spędzisz kolejne tygodnie, miesiące, może nawet lata.. Wszystko zależy od ciebie i od twojego oślego uporu. Mi się nigdzie nie śpieszy. Rozumiemy się?
Przełknęłam gulę tkwiącą w moim gardle i powiedziałam:
-Tak jest, co tylko zechcesz.
świetny rozdział, co z tego że widziałam go wcześniej? xD i tak jest genialny, czekam z niecierpliwieniem na kolejny, do zobaczenia w szkole :*
OdpowiedzUsuńKa$ka
dzięki :D juz ci nie bd spojlerować
UsuńŚwietny rozdział. Naprawdę ci zazdroszczę talentu. Czekam na nexta. ♥♥ który hak każdy poprzedni rozdział napewno będzie świetny. ♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńdzieki kochana <3 ^^
UsuńJeeeeeeeeest cudowny ! Tak, serio cudowny ! :)
OdpowiedzUsuńJuz nie moge sie doczekac nowego, ah dodaj jak najszybciej !! <3
A to niedobry Christian <3 taki bad boy, oby nic nie stalo sie powaznego Sky;)
Czekam kochana i zycze weny :*
dzieki wielkie <3 nowy rozdział już w niedzielę!
UsuńCiekawie, ciekawie :D Czytam dalej ^^
OdpowiedzUsuń